email: biuro@fzz.org.pl
tel: (+48) (22) 628 73 75
Logo Forum Zwiazkow Zawodowych

Forum Związków Zawodowych

W całym kraju słyszymy lament pracodawców, że brakuje pracowników. Ma to mieć negatywny wpływ na wyniki firm jest dla nich jedną z głównych barier w rozwoju. Przyznam, że obserwując co się dzieje na rynku pracy, widać faktycznie chaos. Podejmowane są przez firmy różne działania, które można określić jako desperackie. Robi się dziwne rzeczy, aby zapchać dziury kadrowe. Podkupuje się pracowników z innych firm, lub zatrudnia pracowników nie patrząc na kwalifikacje.

Jako, że coraz trudniej tych pracowników znaleźć, to trzeba oferować im coraz wyższe stawki wynagrodzenia (ale tylko tym, nowo przyjmowanym). Co dalej?

Mam wrażenie, że pracodawcy, ale piszę tu głównie o firmach z obcym kapitałem, zupełnie się pogubili.

Oferowanie wyższych pensji nowo przyjmowanym pracownikom skutkuje tylko totalnym wkurzeniem już pracujących pracowników. Trudno im się zresztą dziwić, jeśli pracownik z kilkuletnim doświadczeniem w firmie ma szkolić nowego pracownika, który zarabia więcej od niego.

Konsekwencje takiego krótkowzrocznego działania pracodawców już obserwujemy. Zaczynają się masowe wędrówki pracowników z jednej firmy do drugiej. Skutek jest taki, że coraz więcej firm w coraz większym stopniu notuje straty z powodu odejść pracowników. Pomijam tu już koszty, jakie są ponoszone na ustawiczne szkolenie nowych pracowników (którzy i tak w większości odchodzą do firm, które im zaoferują 100 – 200 zł więcej), a nie są to małe koszty.

Znane są przypadki, że firma rekrutuje pracowników pod brama konkurencyjnej firmy Wiele firm liczyło (i liczy zapewne nadal), na zatrudnienie pracowników z Ukrainy. Ale moim zdaniem to mrzonki. Co z tego, że jak podają różne źródła, przyjechało ich między 1,5 a 2,5 miliona? Dla firmy, jest to pracownik niepełnowartościowy. Półroczny okres zatrudnienia, pozwala ledwie na to, aby ich nauczyć podstawowych i najprostszych czynności. No chyba, że firma zdecyduje się ich zatrudnić nielegalnie. O tym, że tak się dzieje, wiedzą chyba wszyscy. Pewnie nikomu jednak nie opłaca się zauważać tej patologii. Jednak duże międzynarodowe firmy, których jak wiemy w Polsce jest większość, nie mogą sobie pozwolić na nielegalne zatrudnianie pracowników, więc pracownicy z Ukrainy nie są lekiem na rozwiązanie problemu.

Wbrew optymistycznym zapewnieniom rządu i GUSu, że gospodarka rośnie, oraz rosną średnie wynagrodzenia, obserwujemy stałe zwiększanie się ilości wyjeżdżających młodych ludzi do pracy za granicami. Przyznam tu od razu, że wcale mnie to nie dziwi. Trudno przecież mieć pretensje, że ludzie chcą godnie zarabiać. W sumie, to dla pracodawców poszukujących pracowników nie jest dobra wiadomość.

Inny „lek” na braki pracowników, czyli agencje pracy czasowej, mają jeszcze większy problem. Sadzę, że pracodawcy nie mają co liczyć, że zapełnią dziury w zatrudnieniu pracownikami agencji. Agencje mają coraz większe problemy ze znalezieniem pracowników i temu zjawisku tez nie ma się co dziwić. Bo który pracownik, jak nie musi, będzie pracował na utrzymanie dwóch firm?

Wracając do początku, pracowników brak. A może jednak to nie tak? Sądzę, że do części zdania „pracowników brak”, należy dopisać; „za takie pieniądze”. Dochodzimy tu do głównego problemu w Polsce. Otóż, tym głównym problemem są niskie wynagrodzenia. Ciekaw jestem, kiedy zauważą to pracodawcy (choć jestem przekonany, że oni tylko udają, że tego nie wiedzą)? Spotkałem się już nawet z takim stwierdzeniem, że aktualna sytuacja i problemy ze znalezieniem pracowników, to okres przejściowy. Chwilami mam wrażenie, że pracodawcy z utęsknieniem czekają na kryzys. Niestety, sami pozwoliliśmy, aby w Polsce „dominującym pracodawcą” był obcy kapitał. Nie ukrywajmy, wysokość wynagrodzeń w naszym kraju zależy od tego, jak płacą koncerny zagraniczne. Mimo trudnej sytuacji i problemów z pozyskiwaniem chętnych do pracy, pracodawcy ci nie przejawiają najmniejszej nawet chęci do podnoszenia wynagrodzeń swoim pracownikom.

Można by tu zastanawiać się, dlaczego tak się dzieje? Otóż wystarczy tylko porównać koszty i czas pracy pracownika w tak zwanej starej unii i w Polsce. Jak podaje Eurostat, godzinowy koszt pracy w Polsce to 8,40 euro. Dla porównania w Niemczech wynosi on 33,40 euro. Robi wrażenie? Ale idźmy dalej, Tygodniowo statystyczny Polak spędza w pracy 37 godzin. Statystyczny Niemiec jedynie 26 godzin.

Znając te dane, przestaje dziwić niechęć zachodnich koncernów do podnoszenia płac Polskim pracownikom. Przecież każda podwyżka wynagrodzenia Polskiego pracownika, to zmniejszenie zysków właścicieli, akcjonariuszy. Przyznam, że nie mam tu pełnych danych, ale sądzę, że Polskie filie zachodnich koncernów wręcz utrzymują nierentowne miejsca pracy ulokowane w „starej Europie”. Na szczęście widać już pierwsze akcje podejmowane przez związki zawodowe poszczególnych firm, zmierzające do podniesienia wynagrodzeń pracowników. Szkoda tylko, że ruchy te są tak rozdrobnione i nieliczne. Nie ma na razie siły i możliwości, aby związki, niezależnie do jakiej centrali należą, potrafiły podjąć skoordynowane i wspólne działanie. Niestety, główna słabością Polskich związków zawodowych nie jest mała ilość członków. Główną słabością jest brak umiejętności wspólnego działania poszczególnych organizacji. Częściej słyszę o konfliktach pomiędzy związkami działającymi w jednej firmie, niż o konflikcie związek zawodowy – pracodawca. Do rzadkości należą sytuacje, gdzie kilka działających w jednej firmie związków zawodowych potrafi mówić jednym głosem.

Pewnie wiele jeszcze się musimy nauczyć, jeśli chcemy, aby związki były skuteczne.